Przeszliśmy trasą Pamięci.

25 maja 2018r. uczestniczyliśmy również w Marszu Pamięci w Krakowie. Była to 75. rocznica likwidacji getta krakowskiego. Razem z setkami innych ludzi przeszliśmy z pl. Bohaterów Getta na teren obozu KL Plaszow – tak jak w 1943r. ostatni krakowscy Żydzi.

Dziadek miał na imię Czesław.

Dziadek miał na imię Czesław, urodził się 6 grudnia 1920 roku w Kalwarii Zebrzydowskiej, która jest rodzinną miejscowością rodziny.
Był stolarzem, do obozu dostał się z łapanki zorganizowanej przez hitlerowców. Jako więzień obozu pracował w swoim zawodzie dla Niemców. Z obozu wyszedł w 1944 po jego likwidacji.
Podkreślił we wspomnieniach, że to Bóg uratował go od śmierci w obozie. Dziadek z pozostałymi ocalałymi postawił na terenie obozu drewniany krzyż, który do tej pory stoi na swoim miejscu.  Czuł silne związanie z tym miejscem dlatego nieopodal wybudował dom, podczas spacerów po terenie byłego obozu opowiadał członkom rodziny historie, które działy się w tym okropnym miejscu. Wspomnienia które napisał ukazywały się kilkukrotnie w różnych gazetach.
A, odszkodowanie. Nie dostał żadnego odszkodowania, ale sądzę, że powiedziałby, że on żadnego odszkodowania od rządu nie chce, bo to nie był polski rząd, tylko okupacyjny, niemiecki.

 

“” Nazywam się Brózda Czesław, mieszkałem na ul. Starowiślnej 51.
Dnia 6 sierpnia 1944r. wracaliśmy z kościoła, z Rynku. Była to niedziela, zobaczyliśmy, że Niemcy obstawiają bramy do kamienic, najpierw wolno było wchodzić i wychodzić. O godz. 14 wolno było tylko wchodzić, ale nikt nie mógł wyjść. Tak czekaliśmy do godziny 24. Wtem wpadło Gestapo z krzykiem „Loss!” i natychmiast wypędziło wszystkich. Continue reading “Dziadek miał na imię Czesław.”